sobota, 22 kwietnia 2023

Bydgoszcz

Cześć :)

Witam Cię w Bydgoszczy :) Mieście, w którym jest Polska Wenecja, piękna opera i Filharmonia Pomorska :) W mieście, o którym Kazimierz Wielki powiedział, że Włosi mają swój Rzym, ale mogą nam pozazdrościć Bydgoszczy :) Ale do rzeczy :)

Zatrzymałam się w hotelu Mercury. Niestety, to nie był do końca dobry pomysł. Owszem, pokój był przestronny, hotel usytuowany w samym centrum, ale obsługa pozostawiała wiele do życzenia. Podczas rezerwacji hotelu poprzez booking pytałam, czy będzie możliwość zrobić pranie. Zapewniono mnie, że oczywiście ale "za drobną opłatą".  Po przyjeździe, gdy chciałam oddać rzeczy do prania (w podróży byłam już prawie 10 dni), zostałam poinformowana, że nie ma takiej możliwości, bo jest piątek popołudniu, a oni robią pranie od poniedziałku do piątku ale w godzinach rannych. Zapytałam, dlaczego więc zostałam zapewniona pisemnie, że nie będzie to problem, to usłyszałam, że pranie mogę sobie zrobić w galerii handlowej. Po już mocno konkretnej dyskusji wyszła do mnie pani kierownik i okazało się, że oczywiście pranie można jeszcze zrobić. Uszykowałam więc (ale nie dostałam cennika) i zostało zabrane. Na drugi dzień poszłam do recepcji je odebrać. Jakież było moje zdziwienie, że za wypranie 2 par spodni, 6 t-shirtów i trochę bielizny, ta drobna opłata wyniosła 545 zł (zapomniałam poprosić o paragon). Do tego wyjątkowo nieprzyjemny personel. Po zejściu rano na śniadanie i powiedzeniu "Dzień dobry" usłyszałam "numer pokoju?". W recepcji pytałam jak dość do muzeum mydła i brudu, pani wzruszyła ramionami i odpowiedziała tylko "a skąd ja mam wiedzieć". Ręce opadają. Pierwszy raz spotkałam się z takim potraktowaniem klienta :( 






Swoje zwiedzanie zaczęłam od "Bydgoskiej Wenecji". Począwszy od Opery, poprzez mostek Jana Kiepury, aż do Muzeum Mydła i Historii Brudu, gdzie zrobiłam swoje własne mydełko :) Przepiękne kamieniczki bydgoskiej starówki oraz sam Rynek dopełniają niesamowitych wrażeń. Niestety zarówno Opera jak i Filharmonia były zamknięte na czas wakacji, więc nie było mi dane posłuchać muzyki na żywo, jednak sam klimat tego miasta jest zachwycający. W planach swojej podróży, na Bydgoszcz przeznaczyłam 1 dzień z nocą i uważam, że dla mnie jako singielki był to idealny plan :)

Bydgoski Rynek

Urząd Miejski


Bydgoskie stare kamienice

Najstarszy budynek pocztowy w mieście

Hala targowa - niestety już nie czynna


Bydgoska Opera Nova

Selfie musi być :) 

Bydgoska Wenecja

Most Jana Kiepury. Inaczej zwany Mostkiem Zakochanych

Wyspa Młyńska

Bydgoskie spichlerze przemianowane na muzea. Tu muzeum pieniądza

Fara czyli bazylika p.w. Św. Marcina i Mikołaja

Opera widziana z Mostku Zakochanych

W drodze do Muzeum Mydła i Historii Brudu. Ul. Długa czyli najstarsza ulica w mieście
Zabytkowy tramwaj przy ul. Długiej

Robimy własne mydełko :)


A oto efekt :)

Przechodzący przez rzekę. To pomnik balansujący bez przytwierdzenia. Waży ok 50 kg i mierzy 2,2 m.

Wenecji ciąg dalszy :) Tu przystanek dla tramwaju wodnego


Filharmonia Pomorska 


Pizzeria na starym mieście :)




niedziela, 2 kwietnia 2023

Pierwsza podróż życia: Łódź

 Cześć :)

Witam Cię ponownie :) Widzę, że czytasz, może tym razem pokusisz się również o komentarz? Będzie mi bardzo miło :) Tym bardziej, że chcę Ci dziś opowiedzieć o moim pobycie w Łodzi i przygodzie z hotelem :)

Jak już pisałam wcześniej, hotele bukuję zwykle parę miesięcy wcześniej za pomocą bookinga. Tak było i tym razem. Zarezerwowałam miejsce w hotelu Boutique Hotel III na ul. Piłsudskiego w Łodzi. Cena była dość atrakcyjna jak na centrum tego miasta. Czystość była też ok, choć pierwszy raz jak tam byłam, to musiałam prosić o wymianę ręcznika, bo panie sprzątające zostawiły mi raczej szmatę do podłogi a nie ręcznik. Ale wszystko odbyło się bezproblemowo. Jednak nie tym razem. Podczas rezerwacji miejsca ZAWSZE od razu piszę, że proszę o dietę bezglutenową. Tu długo nie dostawałam żadnej odpowiedzi i przyznaję, że też mi to z głowy wypadło. Na kilka dni przed przyjazdem do Łodzi ponowiłam swoją prośbę o dietę. I dalej była cisza, a dodzwonić się do hotelu nie mogłam. W międzyczasie poczytałam o innym miejscu. Hotel Stare Kino mieszczący się przy ul. Piotrkowskiej 120. Zobaczyłam cenę i była wyższa niż w zarezerwowanym już Boutiqu, więc uznałam, że "może kiedyś ...". W dniu przyjazdu do Łodzi, dokładnie gdy byłam już na dworcu i czekałam na pociąg relacji Kraków - Łódź Widzew, dostałam od hotelu informację, że mimo, że w swojej ofercie mają śniadania bezglutenowe, to ich nie ma. A specjalnie dopłacałam. Oczywiście z ceny mi nie zejdą. Więc szybka decyzja o poszukiwaniu innego noclegu. Już z pociągu weszłam na booking, opisałam im całą sytuację (bo nocleg miał być bezzwrotny), po czym weszłam w wyszukiwarkę. Jakaż była moja radość, gdy zobaczyłam, że Hotel Stare Kino ma teraz promocję i wolny pokój :) Tak więc zatrzymałam się w obłędnym miejscu, wystylizowanym w formie filmu "Żandarm w Nowym Jorku". Warto też dodać, że za śniadanie nic nie dopłacałam, a pani kelnerka zaproponowała mi, że specjalnie dla mnie mogą usmażyć placki ziemniaczane. Po śniadaniu do pokoju dostałam paczkę ciastek bezglutenowych i owoce. Niestety jeden z dni, które miałam zaplanowane na zwiedzanie, spędziłam w łóżku z powodu złego samopoczucia (byłam po operacji żołądka i długo do siebie dochodziłam). Okazało się, że w hotelu istnieje możliwość bezpłatnego skorzystania z dvd i wypożyczalni fimów, można też było zejść na seans do kina analogowego. Tak więc leżąc w hotelu nadrobiłam całą trylogię "Ojca Chrzestnego" :) 




Wejście do łazienki  

Łazienka. O miskę poprosiłam, bo nie ma jej w standardzie

Aneks kuchenny z lodóweczką
 
Pokój już lekko przeze mnie użyty


Dziedziniec hotelu

Widok z okna


Jeszcze w dniu przyjazdu poszłam na spacer po ul. Piotrkowskiej. Co mnie zachwyciło, tam życie nie zamiera. Nawet o 1 w nocy czułam się bardzo bezpiecznie. Wracałam wtedy ze spotkania z koleżanką i nie miałam wrażenia, że coś może być nie tak. Było pięknie.


Jak już pisałam wyżej, następny dzień spędziłam z Alem Pacino i Marlonem Brando. Jednak kolejny dzień wykorzystałam maksymalnie :) Na kartce zrobiłam sobie wstępny plan co chciałabym zobaczyć. Na tej stronie zabrakło tylko palmiarni i łódzkiego muzeum kinematografii, jednak od nich zaczęłam :) 


1. Łódzkie Muzeum Kinematografii ma fantastyczny klimat starego polskiego filmu. Można tu zobaczyć niesamowite produkcje a nawet posłuchać oryginalnego dźwięku z filmu "Popiół i Diament" czy innych produkcji.









2. Palmiarnia to piękne miejsce, z wieloma gatunkami roślin. Mnie jednak rozczarowała jej wielkość. No i była niemiła sytuacja, bo w kasie dostałam informację, że można fotografować bez lampy natomiast pracownik na terenie palmiarni chciał mnie wyprowadzić z powodu fotografowania. Tak więc dla świętego spokoju, zrobiłam tylko kilka zdjęć.






3. Łódź to miasto filmowe, więc nie mogło zabraknąć alei gwiazd mieszczącej się przy ul. Piotrkowskiej. Nadmienię tylko, że idąc nią człowiek faktycznie czuje się jak w Los Angeles. nas ziemię sprowadza nas jedynie pogoda.























4. Jakieś 2 km od ul. Piotrkowskiej mieści się centrum nauki EC1 a w nim kilka interaktywnych muzeów. Mnie najbardziej zainteresowało muzeum techniki oraz planetarium. I z całą odpowiedzialnością swoich słów mogę stwierdzić, że to było najlepsze planetarium w jakim byłam.


















5. Na końcu ulicy Piotrkowskiej znajduje się pałac Izraela Poznańskiego, jednak jest on remontowany  i nie był dostępny. Jednak nieopodal można znaleźć bardzo miłe miejsce, które zainteresuje każdego medyka. Jest nim Muzeum Farmakologii, w którym można znaleźć nie tylko dawne maszyny i receptury na leki ale również historię ziołolecznictwa i herbaty :) Pośrodku ulicy Piotrkowskiej znajdziemy ciekawostkę, tzw. "Stajnię Jednorożców". Jest to przystanek tramwajowy, na którym zobaczyć można zarówno nowoczesne maszyny jak i te stare :) 


















Cieszę się, że dotrwałeś do końca tego posta :) Powiem Ci jeszcze, że w każdym rejonie, który odwiedzam, staram się poznać kuchnię regionalną. Tak samo było i tutaj. Udało mi się znaleźć jedną restaurację specjalizującą się w kuchni regionalnej i tak poznałam chłodnik z białej rzodkwi :) Pyszna zupa, którą zapewne zrobię również w domu :) restauracja Stary Rynek 2.