środa, 15 marca 2023

Zakopane

    Po niemal 20 latach, artroskopii i rekonstrukcji kolana postanowiłam wrócić w góry nasze polskie :) W końcu od czegoś  trzeba zacząć. Był lipiec 2021 roku a ja zastanawiałam się co zrobić by złapać chwilę oddechu od pracy. Nadarzyła się okazja by jechać, więc długo nie zastanawiałam się.

Pierwszego dnia pobytu poszłam po prostu na spacer. Wiesz, rozruszać mięśnie po tych moich przejściach z nogami. I już wtedy poczułam, co to znaczy oddychać pełną piersią. Nikt mi nie mówił, gdzie mam iść i co mam robić. Nikt nie ponaglał. Było cudownie. 

Drugiego dnia wybrałam się do doliny pięciu stawów jednak doszłam jedynie do Murowańca. Jednak i to uznałam za niesamowity sukces! 

Przyznam Ci się, że ważyłam wtedy prawie 150 kg! Byłam bardzo skryta, zakompleksiona. Ale to wtedy nastąpił we mnie przełom. Wtedy postanowiłam myśleć przede wszystkim o sobie i wtedy powstał pomysł, by jeździć samej w dłuższe trasy. Wtedy przestałam się tego bać.





Tego wieczoru postanowiłam wraz ze znajomymi poodprężać się na termach :) Polecam Ci taki masaż dla mięśni :) 

Następnego dnia był już lajcik :) Odwiedziłam Rusinową Polanę i Gubałówkę. Uznałam, że na początek wystarczy :) 

























A chcesz wiedzieć, jak przygotowywałam się do tej podróży?

1. Zaczęłam od przygotowania apteczki. Nie ma nic ważniejszego od bezpieczeństwa. Tym razem noclegiem zajął się kolega, więc ja mogłam pomyśleć o sprawach medycznych. W apteczce koniecznie musiały być środki odkażające i opatrunkowe, maść na skręcenia i obrzęki, środki przeciwbólowe i przeciwbiegunkowe. Do tego dokupiłam koc termiczny. To dla mnie absolutna podstawa.

2. Później zadbałam o odpowiednie ubranie. Było lato, więc pomyślałam, że bawełniane szorty i długie spodnie będą najlepsze. Do tego tshirty i bluza rozpinana. W moim plecaku miejsce też znalazła kurtka przeciwdeszczowa. Jednak dla mnie najważniejsze były buty. To one miały mnie nosić, więc musiały mieć stabilną podstawę. 

3. Do plecaka dorzuciłam jeszcze latarkę czołową, trochę słodyczy i dużą ilość wody. Dziś już wiem, że woda nie była dobrym pomysłem. Lepiej wziąć izotoniki. Doświadczenie uczy :)

Tym razem to było całe moje przygotowanie. Następne wycieczki już bardziej planowałam :) 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz